Kurs pisania prozy – moja historia ;)

Pisanie w jakiś bliżej nieokreślony sposób towarzyszy mi od podstawówki. Na początku były to listy, który dawały większą swobodę niż szkolne wypracowania, potem licealna fascynacja poezją, aż w końcu sięgnęłam po prozę.

Po latach pisania do szuflady, w końcu trafiłam na Kawiarnię Literacką organizowaną w Białymstoku. Po pierwszym spotkaniu upewniłam się, że pisanie to coś, co mi sprawia wielką frajdę i chcę robić to częściej, nie tylko do szuflady. Już na tamtym spotkaniu Krzysia Bezubik powiedziała o swoich kursach dla początkujących pisarzy. Myślałam, że ze względów finansowych będę musiała poczekać z pójściem na kurs…

I jak to niektórzy mawiają, że jeśli czegoś się bardzo chce, to wszechświat temu sprzyja. I już 3 tygodnie później, po kawiarni Literackiej, siedziałam na pierwszych zajęciach kursu kreatywnego pisania „Piszę, bo chcę”.
To właśnie tam nabrałam przekonania, że skończę swoją powieść „Wizaż Śmierci”, która ujrzy światło dzienne wiosną tego roku.

Kurs „Piszę, bo chcę” był jedną z najlepszych moich decyzji.
http://piszebochce.pl/kursy/pisania-prozy/

Twarożek

Od rana w radio przypominają, że dziś jest wyjątkowe święto 😉 – Dzień kota. Trzeba więc odpowiednio je uczcić święto naszych futrzaków.

 

Mruczące, czarne myśli: Twarożek

– Mrau! – Wyciągnięte, czarne łapki wsparły się na udzie właściciela. – Mrau, mrau, mrau.

– No co tam, kiciaku? – Pogłaskał go po łebku, odrywając rękę od kanaki.

Co masz? Daj trochę. Pachnie  smacznym jedzonkiem. Daj trochę, podziel się z mniejszym. Spójrz, jak ładnie proszę. Jak myślisz, po co tak rozszerzam oczy… Daj jeść!

Czytaj dalej —>

Krwawe Walentynki

W ostatnich latach obserwuję nasilenie negatywnego nastawienia do Dnia Świętego Walentego, zwanego powszechnie „dniem zakochanych”. Najbardziej zagorzali antagoniści argumentują, że polskie – słowiańskie święto zakochanych przypada w Noc Kupały. Może i tak… szkoda tylko, że w czerwcu, w noc letniego przesilenia zapominają o tym święcie i nie agitują do jego celebracji równie zajadle, jak w lutym do ignorowania Walentynek.

Tym czasem Jason świętuje… na swój sposób 😉 (Tylko dla dorosłych!)

 

Krwawe Walentynki

– Co oglądasz? – spytał Marek, wchodząc do salonu.

– Szukam odpowiedzi.

Chwilę przyglądał się akcji na ekranie.

– W serialu?

– To „Zabójcze umysły” – wyjaśniła, ale widząc jego zdziwienie, dodała: – O seryjnych mordercach i profilerach.

– Aha… Mam się bać? – zażartował.

– Nie, skąd – Ewa odpowiedziała automatycznie.

Spojrzała z powrotem na ekran i poczuła, jak Jason uśmiecha się jej ustami.

Czytaj dalej —>

Wspomnienie

Karnawał w pełni, a ja mam dość przebieranek. Więc choć bal jeszcze trwa, postanowiłam zdjąć maskę. I oto Iwona Wilk zamienia się w Ewę. Tak, to ja, Ewa Dudziec, jestem autorką wszystkich tekstów publikowanych w „Czekoladkach z pieprzem” pod pseudonimem Iwona Wilk. Od dziś staję bez przebrania przed czytelnikami i recenzentami.

I już wczoraj opublikowałam nowy tekst, ale tym razem pod prawdziwym nazwiskiem.

 

Wspomnienie

Wściekła wracała do domu. Złość jeszcze potęgowała się faktem, że dziś zapomniała zabrać słuchawek i nie mogła słuchać muzyki. Przynajmniej koleżanka pomogła wymyślić wymówkę, by wyjść wcześniej z pracy i nie oglądać szefa przez najbliższych kilka dni. Czasami doprowadzał ją do szewskiej pasji.

Czytaj dalej —>

Myszka

Wszyscy dziś straszą „trzynastką” i czarnymi kotami. Ja się boję, bo z jednym mieszkam. I dziś zdradził mi trochę swoich przemyśleń.

 

Mruczące, czarne myśli: Myszka

– Mrrrauuu.

– O, cześć myszko. – Kobieta wyciągnęła rękę do kotki, która właśnie podeszła do jej biurka.

– Mrau. – Zawsze lubiła drapanie za uchem. – Nie jestem żadną myszką, tylko kotem. – Wskoczyła na kolana właścicielki i wystawiła grzbiet do głaskania. – O, tak, jak miło. No, drugą ręką też, tu pod brodą. Widzisz, jaka jestem milutka, chyba lepiej mnie głaskać, niż te czarne kwadraciki. Mrrr…

Czytaj dalej —>

 

21-dniowe wyzwanie „Piszę codziennie”. Wybór tekstów

Wreszcie doczekałam się debiutu literackiego w antologii, podsumowującej czerwcową edycję wyzwania „Piszę codziennie”.

W zakładce PLIKI można pobrać darmowego e-booka z efektami ćwiczeń aż ośmiorga uczestników tych niezwykłych warsztatów pisarskich.

W zakładce WYZWANIE teksty są opublikowane w pierwotnej wersji, takiej w jakiej zostały napisane podczas warsztatów. W e-booku wybrane teksty są zredagowane i po korekcie, dzięki czemu można zobaczyć, jak zmienia się tekst od napisania do wydania.

Pobierz

E-book z wyzwania

Od końca wyzwania „Piszę codziennie” minęło już dwa miesiące. Przez ten czas powstał pomysł stworzenia e-booka z tekstami uczestników. narodziło się wówczas tyle niesamowitych pomysłów, że szkoda by było, gdyby zaginęły w czeluściach Internetu.

Wybraliśmy po kilka swoich tekstów, przez wakacje pracowaliśmy nad redakcją i korektą i kilka dni temu oddaliśmy je do wydawnictwa. Planowany termin premiery to początek października.

Dziękuję Mamie, Marcinowi i Januszowi za pomoc w wyborze oraz Mamie i Monice za pomoc przy redakcji.
Już nie mogę się doczekać.

 

Tak naprawdę chciałabym napisać o…

Wyzwanie się skończyło, ale ćwiczenia na grupach literackich nadal się pokazują, teraz coraz częściej dodają je inni użytkownicy. I tak oto w ramach ćwiczenia sprzed około dwóch tygodni wyszło mi coś na kształt felietonu.

 

Tak naprawdę chciałabym napisać o… wojnie…

Może nie do końca o wojnie, ale też nie do końca o Bałkanach. Tak naprawdę ciężko określić – chyba… o moich odczuciach, kiedy przemierzaliśmy wzdłuż Chorwację oraz Bośnię i Hercegowinę.

Pewnie większość z nas wie mniej więcej, co tam się działo i że stosunkowo niedawno, bo ledwo 20 lat temu.

Teraz w tamte rejony turyści i pielgrzymi walą tłumnie. Zwiedzają, modlą się, kąpią w Morzu Adriatyckim, jeżdżą nawet trochę dalej: do Albanii. Wszędzie bezpiecznie, spokojnie, bez paszportów, chociaż to nie strefa Schengen (poza Chorwacją), ale… Ślady zostały. I żałuje, że takich nie ma u nas…

Czytaj dalej —>

Suplement

Wyzwanie trwa. Codziennie mam inne ćwiczenie do wykonania, a czasami zdarza się tak, że mogę dopasować treść  do wcześniejszych opowieści.

Tak właśnie wyszło dzisiaj. powrócili bohaterowie „Czarodziejów Sieci”, znów ratując sytuację. Na razie to luźny, z niczym niezwiązany fragment, lecz nie wykluczone, że pojawi się w powieści.

 

Dzień 7.

Ostatni wagon przeleciał z hukiem. Wybiegli na tory.

– Yyy… – wydała z siebie dziwny odgłos. – Co… się… dzieje?

Mężczyzna równie zaskoczony, wyciągnął dłoń podążając za wagonem.

– Jak zwykle masz rację – Ita bez namysłu zrobiła to samo i skoncentrowała wszystkie siły na utrzymaniu pociągu w fazie lotu.

Czytaj dalej —>

 

Wyzwanie

Zgodnie z zapowiedziami, ruszyło wyzwanie. Wcześniej były dwie rozgrzewki…

Dzisiaj już oficjalnie prezentuję swoją stronę i teksty w wyzwaniu. Dzień 1. to hołd dla jednego z ulubionych pisarzy, którego kiedyś namiętnie czytałam, a nie dawno miałam okazję się z nim spotkać na żywo.

Czytaj dalej —>