Kawiarnia Literacka

Spotkanie

Przedstawiam nowe opowiadanie, które jest efektem ćwiczeń Kawiarni Literackiej, ale także ostatecznie zamyka temat dawnego pseudonimu.

 

Spotkanie

         Gdy weszła do gabinetu, wszyscy już na nią czekali. Iwona nieruchoma w fotelu obserwowała tylko zachowanie pozostałych. Ita wygładzając fałdy długiej sukni, co kilkanaście sekund zmieniała jej kolor, a znudzony Jason czubkiem wojskowego noża czyścił paznokcie.

         Ledwo przekroczyła próg, poczuła na sobie ciężkie spojrzenia zebranych. Niepewnie usiadła w ostatnim wolnym fotelu. Zastanawiała się, dlaczego były tylko cztery. Wydawało się jej, że terapeutka powinna dołączyć do rozmowy, a nie siedzieć z boku, przy swoim biurku. W ogóle była zdziwiona, że psycholożki nie było. Nigdy się nie spóźniała.

Czytaj dalej —>

Ja nie dam rady?

Co tydzień tydzień na grupie Kawiarni Literackiej wrzucamy ćwiczenia szlifujące warsztat pisarski i pobudzające kreatywność. W ostatnią środę, trzeba było stworzyć prequel do zdjęcia i w tekście zamieścić kilka wybranych słów. Ja miałam jeszcze dodatkowe zadanie, na specjalną prośbę autorki ćwiczenia musiałam dołączyć także jedno powiedzenie. Oto efekt:

Ja nie dam rady?

Psssssst!

– Wreszcie fajrant! – Maniek rozkoszował się smakiem „Kormorana”. – Grzechu, co oni za maniany odwalają? – Przez otwarte drzwi szatni wskazał na taśmę produkcyjną.

– Masz jakąś paszę do tego piwka? – Grzesiek grzebał w torbie. – Cholera, głodny jestem. Jakie maniany? Co ty bredzisz?

– No to popatrz tylko. Różowy??? Co to w ogóle za kolor??? Teraz sobie tego gówna nie kupię. Jak ja się tym czymś pokażę na dzielni!!!

Czytaj dalej —>

Kurs pisania prozy – moja historia ;)

Pisanie w jakiś bliżej nieokreślony sposób towarzyszy mi od podstawówki. Na początku były to listy, który dawały większą swobodę niż szkolne wypracowania, potem licealna fascynacja poezją, aż w końcu sięgnęłam po prozę.

Po latach pisania do szuflady, w końcu trafiłam na Kawiarnię Literacką organizowaną w Białymstoku. Po pierwszym spotkaniu upewniłam się, że pisanie to coś, co mi sprawia wielką frajdę i chcę robić to częściej, nie tylko do szuflady. Już na tamtym spotkaniu Krzysia Bezubik powiedziała o swoich kursach dla początkujących pisarzy. Myślałam, że ze względów finansowych będę musiała poczekać z pójściem na kurs…

I jak to niektórzy mawiają, że jeśli czegoś się bardzo chce, to wszechświat temu sprzyja. I już 3 tygodnie później, po kawiarni Literackiej, siedziałam na pierwszych zajęciach kursu kreatywnego pisania „Piszę, bo chcę”.
To właśnie tam nabrałam przekonania, że skończę swoją powieść „Wizaż Śmierci”, która ujrzy światło dzienne wiosną tego roku.

Kurs „Piszę, bo chcę” był jedną z najlepszych moich decyzji.
http://piszebochce.pl/kursy/pisania-prozy/

Wiersz dadaistyczny

Już prawie dwa lata regularnie uczestniczę w kawiarence literackiej w Białymstoku pod przewodnictwem Krysi Bezubik. Każde z tych spotkań jest niezwykle inspirujące i dodaje dużo energii do dalszej pracy. Podczas ostatniej kawiarni jedno z ćwiczeń polegało na stworzeniu wiersza metodą dadaistów. Zabawa była przednia, dużo  śmiechu i niekonwencjonalnych pomysłów. Mnie wyszło coś takiego, jak na zdjęciu.

Literackie wakacje

Niedawno na spotkaniu wirtualnej kawiarenki prowadząca zrobiła ćwiczenie relaksacyjne, kazała nam wyobrazić sobie jezioro, powolne fale, szum wody, spokój… takie idealne miejsce do pisania…

Traf chciał, że spotkanie kawiarenki odbyło się rano, tuż przed moim wyjazdem na urlop, kiedy już jedną nogą siedziałam w samochodzie, w drodze na Pojezierze Suwalskie.

Przypadek…?