opowiadania

Trudne początki (cz. 2.)

– Mogłaś powiedzieć, że to cholerny macho – Caroline sięgnęła po trzecią butelkę.

– Przecież się wcześniej umawialiście. O rany! Nie wiedziałaś, jak wygląda?!

– Nie…

– Jak żeś się uchowała? Jak można nie wiedzieć, jak wygląda boski Richi?

– Sama nie pokazuję twarzy, to nawet nie chcę, żeby inni mi pokazywali swoją. Nie wiedziałam też, że jest boski…

– Serio? Na warsztatach od lat go tak nazywają.

– Jezu… To się wkopałam. A mogłam powiedzieć, że nie mam opiekuna…

Czytaj dalej —>

Trudne początki (cz. 1.)

Niedawno przedstawiłam Wam Richiego – bohatera mojej nowej powieści – w opowiadaniu „Daj mi spokój”. Mam nadzieję, że Was zaintrygował.

Sprawdźcie, jak poznał swoją ukochaną, w nowym spin-off’ie, którego akcja dzieje się około trzech lat wcześniej.

„Zanim dopełnili formalności, znów rozglądała się po holu. Jej uwagę przykuła grupka wysokich szczupłych dziewczyn, oblegających jeszcze od nich wyższego bruneta koło trzydziestki. Chwilę obserwowała, jak dziewczyny robią maślane oczy do mężczyzny. Miała nadzieję, że atmosfera będzie luźna, jak na forum, i nie będzie tutaj kółek wzajemnej adoracji. Odwróciła się zniesmaczona do Marka.”
Czytaj dalej —>

Zaufanie

– Chyba wcale nie chcę się dowiadywać, jak zachowujesz się po pijaku…

– Dlaczego? Liczyłem na to, że poznasz mnie w różnych okolicznościach.

– A powinnam? – rzuciła pytanie w przestrzeń i zdjęła kurtkę z krzesła. – Lubię twoją inteligencję, ale teraz poszła na daleki spacer.

– Nie przesadzaj, nie jest jeszcze tak źle…

– Nie chcę wiedzieć, jak jest gorzej. Do zobaczenia… kiedyś… – Zarzuciła kurtkę na plecy i wyszła.

 Nie, nie mogę znów się pchać w takie bagno! – myśli krzyczały, podsuwając czarne scenariusze. Zacisnęła pięści i oparła się o ścianę, jeszcze na schodach klubu.

 – I co, zostawisz mnie tu samego? – Wybiegł za nią ze środka.

Czytaj dalej —>

Daj mi spokój

W zeszłym tygodniu w grupie kawiarni Literackiej padło ćwiczenie, polegające na porozmawianiu ze swoim bohaterem. I teraz przedstawiam efekt tego warsztatu w postaci spin-off’u do nowej powieści, nad którą właśnie pracuję.

 

Daj mi spokój

– Daj mi spokój – szepnęła prosto do jego ucha, gdy szedł korytarzem do sali konferencyjnej.

Stwierdził, że się przesłyszał, a raczej, że słowa były skierowane do kogoś innego. Kiedy warsztaty się skończyły, wszyscy rzucili się do drzwi. Prawie dwugodzinna przerwa w świeżo odnowionym nałogu wygoniła i jego na zewnątrz w ekspresowym tempie. Zatrzymał się przy popielniczce razem z pozostałymi palaczami, rozkoszując się krótką przerwą.

– Daj mi wreszcie spokój! – Usłyszał niemal w swojej głowie.

Czytaj dalej —>

Spotkanie

Przedstawiam nowe opowiadanie, które jest efektem ćwiczeń Kawiarni Literackiej, ale także ostatecznie zamyka temat dawnego pseudonimu.

 

Spotkanie

         Gdy weszła do gabinetu, wszyscy już na nią czekali. Iwona nieruchoma w fotelu obserwowała tylko zachowanie pozostałych. Ita wygładzając fałdy długiej sukni, co kilkanaście sekund zmieniała jej kolor, a znudzony Jason czubkiem wojskowego noża czyścił paznokcie.

         Ledwo przekroczyła próg, poczuła na sobie ciężkie spojrzenia zebranych. Niepewnie usiadła w ostatnim wolnym fotelu. Zastanawiała się, dlaczego były tylko cztery. Wydawało się jej, że terapeutka powinna dołączyć do rozmowy, a nie siedzieć z boku, przy swoim biurku. W ogóle była zdziwiona, że psycholożki nie było. Nigdy się nie spóźniała.

Czytaj dalej —>

Przedświąteczna depresja

W ostatni wtorek na blogu „Czekoladki z pieprzem” opublikowałam krótkie opowiadanie jeszcze na świątecznej „fali”. Przygotowania mogą czasem doprowadzić do ostateczności.

 

Przedświąteczna depresja

Tępo patrzyła się na krople deszczu spływające po niedawno umytych szybach.

Na cholerę było się męczyć? Bo przed Świętami wypada?… Żeby sąsiedzi nie gadali?… To teraz przynajmniej wszyscy mają tak samo upieprzone. Można było poczekać na lepszą pogodę… – Omal nie wylała na siebie gorącej herbaty, gdy zapiszczało powiadomienie o nowej wiadomości na poczcie.

Czytaj dalej —>

Dziennik Beatrycze – Fragment 2.

„Wizaż śmierci” cały czas jest w redakcji, więc w międzyczasie przybliżam postać głównej bohaterki mojej powieści, odnajdując zapiski z jej prywatnego pamiętnika.

 

Fragment 2.

Czasami zupełnie nie kumam, o co ludziom chodzi. To, że 99% społeczeństwa odzywa się do siebie tylko wtedy, gdy czegoś potrzebuje, już się przyzwyczaiłam. Szczególnie w mojej pracy. Nie ma nic za darmo…

Jest jeszcze paru starych znajomych, z którymi zawsze miałam dobry kontakt. I… nagle z nimi też coś się porobiło. Żeby tylko z jedną osobą, to można byłoby zwalić winę na jakiś wyjazd, pracę, chorobę, cokolwiek… Ale kilka?

Czytaj dalej —>

Dziennik Beatrycze – Fragment 6.

Wczoraj na blogu „Czekoladki z pieprzem” opublikowałam już szósty fragment wspomnień Beatrycze – głównej bohaterki powieści kryminalnej „Wizaż śmierci”. Wiem, że nie po kolei, to efekt uboczny scalania stron i przenoszenia tekstów w jedno miejsce. Nie martwcie się, już niedługo zamieszczę wcześniejsze fragmenty w odświeżonej wersji.

 

Fragment 6.

Stała oparta plecami o blat i patrzyła mi prosto w oczy. Przyciągała mnie jak magnes, jakby wiedziała, że w końcu podejdę. Jej blond włosy lśniły w blasku lampek nad barem. Wyglądała zjawiskowo. O wiele piękniej niż zapamiętałam z ostatniego przypadkowego spotkania na mieście, czy choćby ze szkoły. Wtedy była chudym patyczakiem. Teraz niesamowicie piękna i zgrabna kobieta uśmiechała się tylko do mnie, kompletnie nie zwracając uwagi na śliniących się wokół facetów.

Czytaj dalej —>

Dziennik Beatrycze – fragment 1.

W ramach promowania „Wizażu śmierci” powstał suplement. Wyrwane z kontekstu fragmenty życia głównej bohaterki, które nie ukażą się w książce. Chociaż te krótkie opowieści były już publikowane na blogu „Czekoladki z pieprzem” lub starej stronie pod pseudonimem, to teraz je prezentuję tutaj, przy okazji nieco odświeżone.

 

Fragment 1.

Zbyszek wychylił się zza oparcia, podążając za moim wzrokiem. Podeszła do nas wysoka, zgrabna dziewczyna z mocnym makijażem. Miała na sobie krótką spódniczkę, która niewiele zakrywała i która na chwilę poprawiła mi humor.

– Przecież mówiłem, że…

Położyła mu palec na ustach.

– Ale ja nie mam nic do picia – obrysowała paznokciem jego wargi. – Oferuję specjalność zakładu – wyszeptała.

Czytaj dalej —>

Twarożek

Od rana w radio przypominają, że dziś jest wyjątkowe święto 😉 – Dzień kota. Trzeba więc odpowiednio je uczcić święto naszych futrzaków.

 

Mruczące, czarne myśli: Twarożek

– Mrau! – Wyciągnięte, czarne łapki wsparły się na udzie właściciela. – Mrau, mrau, mrau.

– No co tam, kiciaku? – Pogłaskał go po łebku, odrywając rękę od kanaki.

Co masz? Daj trochę. Pachnie  smacznym jedzonkiem. Daj trochę, podziel się z mniejszym. Spójrz, jak ładnie proszę. Jak myślisz, po co tak rozszerzam oczy… Daj jeść!

Czytaj dalej —>