Wieczór autorski (cz. 2.)

 

Kiedy tylko Ewelina położyła się do łóżka i zamknęła oczy, łudząc się, że przyspiesza działanie tabletki, pochłonęła ją ciemność.

Jason natychmiast wstał i poszedł do łazienki. Z całych sił walczył z ogarniającą ciało sennością. Kucnął nad sedesem i włożył dwa palce głęboko do gardła. Z radością poczuł pierwsze torsje. Chociaż nie lubił tego robić, tego wieczoru nie mógł pozwolić sobie na sen. Kiedy zobaczył częściowo rozpuszczoną tabletkę, z ulgą podszedł do zlewu się odświeżyć.

Już po chwili znalazł się w barze, aby uzupełnić zwrócony posiłek. Przemierzając wąskie przejście ominął Tomka, nie zwracając na niego uwagi i usiadł w drugim końcu lokalu. Jason kątem oka obserwował, jak tamten pił piwo. Policzył czas od wyjścia Eweliny, a potem tempo opróżniania kufla przez jej towarzysza. Założył, że Tomek siedząc samotnie przy stoliku, wypił jeszcze dwa. Jason uśmiechnął się na myśl, że prawdopodobnie będzie łatwym celem.

Gdy kelner zabrał pusty kufel, Tomek zauważył Ewelinę siedzącą po drugiej stronie baru. Uznał, że skoro wróciła, to wystarczająco ochłonęła i może już ją przeprosić za swoje zachowanie. Powoli ruszył w jej stronę.

Jason od razu zauważył zbliżającego się Tomka, ale nawet nie odwrócił się w jego stronę.

– Mogę? – Tomek ciężko opadł na krzesło, nie czekając na odpowiedź.

Jason zimno spojrzał spode łba i wrócił do jedzenia. Kelner przyniósł kolejne piwo, ale Tomek nie zdążył po nie sięgnąć, bo Jason złapał za kufel i wypił solidny łyk.

– Tobie chyba już wystarczy. – Postawił ciężkie naczynie obok siebie. – Rano musisz prowadzić.

– Mogłabyś mnie zastąpić choć raz – burknął Tomek.

– Przecież wiesz, że czekam na prawko. Nie zamierzam się narażać na jego utratę, zanim je odbiorę.

– Wiem, wiem… – mruknął pod nosem. – Wiesz… cieszę się, że wróciłaś… chciałbym cię przeprosić za swoje zachowanie. Nie powinienem cię całować… poniosło mnie.

Jason powoli odchylił się i oparł na siedzeniu. Założył na brzuchu, a jedną dłoń wsunął pod kurtkę. Dyskretnie dotykał opuszkami palców do rękojeści noża. Mimowolnie uśmiechnął się, czując bardzo delikatną fakturę wypolerowanego drewna. Tournée Eweliny bardzo mu się opłaciło, szczególnie gdy wypatrzył wojskowy bagnet, podczas zwiedzania starówki jednego z miast.

Szybko wrócił do rzeczywistości, widząc zdziwienie Tomka. Dopiero wtedy uświadomił sobie, że się podejrzanie uśmiecha. Natychmiast spoważniał.

– Nie będę protestował, jeśli Marek mi przyłoży.

Sam mam ochotę ci przyłożyć, zanim wypruję flaki… – pomyślał Jason.

– Zakładam, że pewnie mu powiesz… i zażądasz zmiany prowadzącego… Naprawdę przepraszam za swój wygłup – Tomek ciągnął swoją wypowiedź. – Na następne spotkanie wymyślę nowe pytania, żeby poszło jeszcze więcej twoich książek. I załatwię ci nagranie tego spotkania. Filmiki zawsze podnoszą wyniki promocji. Oczywiście, powiem ci wcześniej, co wymyślę, żebyś mogła się przygotować.

– Kurwa! – Jason nie pohamował się, szybko analizując jego słowa.

– Co? – Tomek zaskoczony spojrzał w oczy Eweliny, ale napotkał tylko lodowaty wzrok Jasona. – Nie wybaczysz mi, co? – Tomek właśnie stracił nadzieję.

– Strasznie jęczysz… – Jednym, długim haustem Jason wypił prawie połowę piwa. – Muszę się teraz zastanowić. – Bezwiednie zacisnął palce na rękojeści. – A miało być tak pięknie… – Już wyobrażał sobie rozszerzającą się intensywnie czerwoną plamę na koszuli Tomka, jego mętniejący wzrok przy przekręcaniu ostrza pod żebrami. I ten charakterystyczny dreszcz, gdy nóż zgrzytnąłby o kość. – Kurwa! On jest jej naprawdę potrzebny! – Jason dokończył piwo i wstał, dając do zrozumienia, że Tomek ma wyjść za nim.

Kiedy szli do budynku motelu, jakiś pijany facet szarpał swoją żonę i wrzeszczał na nią na cały parking. Jason spojrzał wprost na niego, gdy inni goście udawali, że nie widzą zajścia.

– Co się gapisz, dziwko? – wrzasnął pijak. Jason uważnie mu się przyjrzał, gdy tamten wpychał swoją żonę do czerwonego, dobitego suv’a. Mężczyzna trzasnął drzwiami i ruszył w jego stronę. – Ktoś ci pozwolił się wtrącać, dziwko?! – Jason uśmiechnął się krzywo, odpychając Tomka pod wejście motelu.

– A ktoś ci pozwolił tak do mnie mówić? – Nie spuszczał wzroku z pijaka.

– Zapłacisz mi za to – wycedził przez zaciśnięte zęby.

– Ty mnie bardziej – Jason uśmiechnął się paskudniej.

Facet się roześmiał i zamachnął. Jason bez problemu zdążył uchylić się przed pięścią. Z udawanym strachem wbiegł do motelu, chowając się za plecami Tomka.

– Kobieto, co w ciebie wstąpiło? Po co go zaczepiałaś? – Tomek patrzył na drzwi z nadzieją, że pijak odpuścił.

Kiedy usłyszeli nową serię wyzwisk dochodzącą z parkingu, Tomek skierował się do pokoju. Jason w milczeniu odprowadził go i poczekał, aż przekręcił klucz w drzwiach.

– Myślałem, że jesteś na mnie wkurzona… Czyżbym jednak niepotrzebnie cię przepraszał? – spytał skonsternowany, gdy poczuł dłoń między swoimi nogami.

– Nigdy więcej nie próbuj mnie podrywać. – Jason zacisnął palce na jego jądrach, boleśnie wbijając długie paznokcie Eweliny. – Nigdy więcej o tym nie wspominaj. – Tomek głośno przełknął ślinę przerażony. – W żaden sposób! Ani jednego słowa, gestu, czy choćby spojrzenia. – Jason powoli obracał dłoń z zawartością. – Nawet o tym nie myśl. Nigdy więcej! – Tomek z trudem zaczerpnął powietrza. –  Bo wypruję ci flaki.

W ułamku sekundy Jason go puścił, obrócił się na pięcie i zniknął w cieniu korytarza. Chociaż ogromny ból na twarzy Tomka sprawił mu przyjemność, wciąż czuł niedosyt. Wsunął dłoń pod kurtkę i pieścił chłodne drewno rękojeści. Zastanawiał się, czy na pewno dobrze zrobił, zostawiając Tomka w spokoju, gdy znów usłyszał krzyki na parkingu pod motelem. Zamiast otworzyć drzwi do swego pokoju, rozejrzał się. Nad rozwidleniem korytarza wisiała tabliczka z jarzącą się strzałką i napisem: „WYJŚCIE EWAKUACYJNE”. Jason schował klucz i udał się we wskazanym kierunku.

19.XII.2017

PS. Ciąg dalszy nastąpi w książce.

 

WIECZÓR AUTORSKI (cz.1.)

6 odpowiedzi na „Wieczór autorski (cz. 2.)”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *