Dym

 

Układała w głowie przebieg dalszych wydarzeń, gdy nagle zapiekły ją oczy, a do nosa doleciał gryzący smród. Spojrzała gniewnie na współpasażerów, którzy nie zamknęli drzwi przedziału.

Przeciągów im się zachciało – pomyślała z wyrzutem.

Chociaż dziś nie była Iwoną[1], tylko sobą, tak samo jak ona nie znosiła zakłócania ustalonego porządku. Woń papierosów szczególnie wzmagała chęć mordu. Wachlując się gazetą, przeganiała snującą się wstążkę dymu. Resztkami rozsądku próbowała powstrzymać nadchodzące niebezpieczeństwo, ale było już za późno.

Jason zapukał we wnętrzu czaszki…

O nie – zdążyła tylko westchnąć, zanim całkowicie przejął kontrolę.

Powolnym ruchem odłożył czasopismo na składany stolik pod oknem i wstał. Dyskretnie sprawdził, czy Ewelina[2] nie schowała noża w plecaku. Uśmiechnął się złowieszczo, bo narzędzie wciąż było przypięte do paska. Obciągnął podkoszulkę, sprawnymi ruchami przeskoczył nad nogami pasażerów i wydostał się na korytarz. Gdy znalazł się w progu przedziału, lekko się cofnął, aby przepuścić mężczyznę po pięćdziesiątce, który szedł wzdłuż wagonu.

Ty dziadu! – pomyślał, gdy uderzył go smród fajek zmieszany z przetrawionym piwem. Na kilka sekund wstrzymał oddech.

– Ma pan może odsprzedać jedno piwko? – powiedział Jason i mrugnął zalotnie okiem Eweliny, gdy przechodził obok palacza. Facet kiwnął głową. – Poczekam przy WC. – Jason wskazał koniec korytarza i ruszył w tamtym kierunku.

Stał w otwartej toalecie, oparty o zlew znajdujący się tuż przy wejściu. Kiedy mężczyzna podszedł bliżej, błyskawicznie złapał go za rękę z puszką i wciągnął do środka. Zanim tamten zorientował się w sytuacji, Jason zablokował drzwi.

Błysnęło ostrze pokaźnego wojskowego noża.

Jednym cięciem rozpłatał gardło palacza i dłonią owiniętą w papierowe ręczniki powstrzymał rozprysk krwi. Wiedział, że Ewelina byłaby bardzo niepocieszona, gdyby zabrudził jej ciuchy, a w szczególności buty.

Pozwolił facetowi osunąć się na podłogę. Tym razem również nie rozumiał zdziwionego spojrzenia ofiary, kiedy wydawała ostatnie tchnienie.

Czy naprawdę tak trudno odczytać znaczek z przekreślonym papierosem? – zastanawiał się Jason, gdy rozcinał puszkę i wylewał piwo do zlewu.

Ostrym kantem zniszczonego opakowania pogłębił ranę na szyi. Włożył puszkę do ręki śmierdzącego trupa i spuścił w ubikacji zakrwawiony papier.

Wyszedł na korytarz i spokojnie wrócił do przedziału.

Ewelina, mijając współpasażerów, nie mogła sobie przypomnieć, po co i gdzie wychodziła. Cieszyła się tylko, że w tym czasie przeciąg wywiał dym i znów mogła normalnie oddychać oraz przestały łzawić jej oczy.

5.VI.2016

 

[1] W pierwszym wydaniu tego opowiadania, w antologii „21-dniowe wyzwanie. Piszę codziennie! Wybór tekstów” (Ridero, grudzień 2016) było imię: Ania.

[2] W pierwszym wydaniu tego opowiadania, w antologii „21-dniowe wyzwanie. Piszę codziennie! Wybór tekstów” (Ridero, grudzień 2016) było imię: Ewa

3 odpowiedzi na „Dym”

  • No przyznam że stworzyłaś tutaj niezła jadke. I nie wiem, ale nie umiem skumać tej wymiany imion. Nie wiem czy to ze względu na pozna (wczesna) porę i nieprzespana noc, czy cus… Nie rozumiem dlaczego dziś nie była Iwona. Poza tym mi się podoba. XD ile czasu temu pisałaś ten tekst?

    • To było pierwsze opowiadanie, w którym objawił się Jason. On sam jeszcze nie wiedział, co z tego będzie. 🙂 Są już napisane teksty poprzedzające “Dym” i tam się więcej wyjaśni 🙂

  • Dobre! Ja serdecznie zapraszam Ewelinę tzn. Jasona pod mój Zakład Pracy Chronionej. Tam pod tym przekreślonym papieroskiem całe tłumy do zarżnięcia stoją 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *