opowiadania
Ostatni pociąg
Wysiedli z tramwaju i popędzili przez wiadukt nad torami. Pociąg już stał przy peronie. Wojtek nerwowo spojrzał na zegarek. Dwie minuty. Zdążą. Złapał oddech i pobiegł dalej. Nagle za sobą zamiast stukotu obcasów, usłyszał brzęk barierki. Baśka siedziała na mokrym, oblodzonym asfalcie z wykrzywioną stopą. Kiedy zawrócił w jej stronę, krzyknęła:
– Biegnij! Przytrzymaj konduktora! Dogonię cię! – Szybko zdjęła but i pokręciła stopą raz w jedną, raz w drugą stronę. – Biegnij!!! – Wstając widziała, jak Wojtek zbiegał na peron. – Szlag! Na pewno to odchoruję… – warknęła i zdjęła drugi but.
W samych skarpetkach, ale pewnym krokiem ruszyła do pociągu. Obserwowała kolegę, który kłócił się z konduktorem i pokazywał na nią ręką. Pobiegła wprost na nich.
Zaufanie (cz. 3.)
„Postawił oszronioną puszkę na stole.
– Przyda ci się coś na odstresowanie.
– Dzięki, nie trzeba. – Ledwo spojrzała na zimne piwo.
– A ja chętnie ochłonę. – Wziął puszkę i zaczepił paznokciem za zawleczkę. – Nie masz nic przeciwko? Wiesz, nie przywykłem do wykonywania anonimowych telefonów na pogotowie z jednorazowych numerów.
Kiedy otworzył napój, spojrzała na niego z obrzydzeniem. Wypił mały łyk, czekając na jej reakcję.
– Ja też nie. – Wbiła wzrok w blat stołu. – Naprawdę nie możesz sobie darować? – powiedziała z wyrzutem.”
Zaufanie (cz. 2)
Kiedy rano zadzwoniła komórka, kobieta wyrwana z głębokiego snu, sięgnęła ręką do szafki nocnej i po omacku przeciągnęła placem po ekranie telefonu. Dłoń zawisła na brzegu łózka.
Nie chcę, nie chcę… to nie ma sensu… – kolejny dzień z rzędu to były jej pierwsze myśli, gdy dzwonił budzik. – Wytrzymaj jeszcze trochę i będziesz miała na kolejny bilet – powtarzała sobie, zanim wygrzebała się z pościeli. Lecz wciąż nie wiedziała dokąd…
Komórka zabrzęczała jeszcze raz. Wtedy uświadomiła sobie, że to nie budzik, tylko oczekujące połączenie. Zmusiła się do otworzenia jednego oka i wzięła telefon. Wielkie litery na wyświetlaczu pokazywały napis: George. Znów wyrzucała sobie, że pozwoliła mu wejść do mieszkania, że pozwoliła na wspólny dzień, że dała mu niepotrzebną nadzieję… Podniosła się na łokciu i spojrzała na spakowane kartony. Musi mu w końcu powiedzieć, że nie ma na co liczyć.
Trudne początki (cz. 2.)
– Mogłaś powiedzieć, że to cholerny macho – Caroline sięgnęła po trzecią butelkę.
– Przecież się wcześniej umawialiście. O rany! Nie wiedziałaś, jak wygląda?!
– Nie…
– Jak żeś się uchowała? Jak można nie wiedzieć, jak wygląda boski Richi?
– Sama nie pokazuję twarzy, to nawet nie chcę, żeby inni mi pokazywali swoją. Nie wiedziałam też, że jest boski…
– Serio? Na warsztatach od lat go tak nazywają.
– Jezu… To się wkopałam. A mogłam powiedzieć, że nie mam opiekuna…
Trudne początki (cz. 1.)
Niedawno przedstawiłam Wam Richiego – bohatera mojej nowej powieści – w opowiadaniu „Daj mi spokój”. Mam nadzieję, że Was zaintrygował.
Sprawdźcie, jak poznał swoją ukochaną, w nowym spin-off’ie, którego akcja dzieje się około trzech lat wcześniej.
„Zanim dopełnili formalności, znów rozglądała się po holu. Jej uwagę przykuła grupka wysokich szczupłych dziewczyn, oblegających jeszcze od nich wyższego bruneta koło trzydziestki. Chwilę obserwowała, jak dziewczyny robią maślane oczy do mężczyzny. Miała nadzieję, że atmosfera będzie luźna, jak na forum, i nie będzie tutaj kółek wzajemnej adoracji. Odwróciła się zniesmaczona do Marka.”
Czytaj dalej —>
Zaufanie
– Chyba wcale nie chcę się dowiadywać, jak zachowujesz się po pijaku…
– Dlaczego? Liczyłem na to, że poznasz mnie w różnych okolicznościach.
– A powinnam? – rzuciła pytanie w przestrzeń i zdjęła kurtkę z krzesła. – Lubię twoją inteligencję, ale teraz poszła na daleki spacer.
– Nie przesadzaj, nie jest jeszcze tak źle…
– Nie chcę wiedzieć, jak jest gorzej. Do zobaczenia… kiedyś… – Zarzuciła kurtkę na plecy i wyszła.
Nie, nie mogę znów się pchać w takie bagno! – myśli krzyczały, podsuwając czarne scenariusze. Zacisnęła pięści i oparła się o ścianę, jeszcze na schodach klubu.
– I co, zostawisz mnie tu samego? – Wybiegł za nią ze środka.
Daj mi spokój
W zeszłym tygodniu w grupie kawiarni Literackiej padło ćwiczenie, polegające na porozmawianiu ze swoim bohaterem. I teraz przedstawiam efekt tego warsztatu w postaci spin-off’u do nowej powieści, nad którą właśnie pracuję.
Daj mi spokój
– Daj mi spokój – szepnęła prosto do jego ucha, gdy szedł korytarzem do sali konferencyjnej.
Stwierdził, że się przesłyszał, a raczej, że słowa były skierowane do kogoś innego. Kiedy warsztaty się skończyły, wszyscy rzucili się do drzwi. Prawie dwugodzinna przerwa w świeżo odnowionym nałogu wygoniła i jego na zewnątrz w ekspresowym tempie. Zatrzymał się przy popielniczce razem z pozostałymi palaczami, rozkoszując się krótką przerwą.
– Daj mi wreszcie spokój! – Usłyszał niemal w swojej głowie.
Spotkanie
Przedstawiam nowe opowiadanie, które jest efektem ćwiczeń Kawiarni Literackiej, ale także ostatecznie zamyka temat dawnego pseudonimu.
Spotkanie
Gdy weszła do gabinetu, wszyscy już na nią czekali. Iwona nieruchoma w fotelu obserwowała tylko zachowanie pozostałych. Ita wygładzając fałdy długiej sukni, co kilkanaście sekund zmieniała jej kolor, a znudzony Jason czubkiem wojskowego noża czyścił paznokcie.
Ledwo przekroczyła próg, poczuła na sobie ciężkie spojrzenia zebranych. Niepewnie usiadła w ostatnim wolnym fotelu. Zastanawiała się, dlaczego były tylko cztery. Wydawało się jej, że terapeutka powinna dołączyć do rozmowy, a nie siedzieć z boku, przy swoim biurku. W ogóle była zdziwiona, że psycholożki nie było. Nigdy się nie spóźniała.
Przedświąteczna depresja
W ostatni wtorek na blogu “Czekoladki z pieprzem” opublikowałam krótkie opowiadanie jeszcze na świątecznej “fali”. Przygotowania mogą czasem doprowadzić do ostateczności.
Przedświąteczna depresja
Tępo patrzyła się na krople deszczu spływające po niedawno umytych szybach.
Na cholerę było się męczyć? Bo przed Świętami wypada?… Żeby sąsiedzi nie gadali?… To teraz przynajmniej wszyscy mają tak samo upieprzone. Można było poczekać na lepszą pogodę… – Omal nie wylała na siebie gorącej herbaty, gdy zapiszczało powiadomienie o nowej wiadomości na poczcie.
Dziennik Beatrycze – Fragment 2.
“Wizaż śmierci” cały czas jest w redakcji, więc w międzyczasie przybliżam postać głównej bohaterki mojej powieści, odnajdując zapiski z jej prywatnego pamiętnika.
Fragment 2.
Czasami zupełnie nie kumam, o co ludziom chodzi. To, że 99% społeczeństwa odzywa się do siebie tylko wtedy, gdy czegoś potrzebuje, już się przyzwyczaiłam. Szczególnie w mojej pracy. Nie ma nic za darmo…
Jest jeszcze paru starych znajomych, z którymi zawsze miałam dobry kontakt. I… nagle z nimi też coś się porobiło. Żeby tylko z jedną osobą, to można byłoby zwalić winę na jakiś wyjazd, pracę, chorobę, cokolwiek… Ale kilka?






