opowiadania

Dziennik Beatrycze – fragment 1.

W ramach promowania „Wizażu śmierci” powstał suplement. Wyrwane z kontekstu fragmenty życia głównej bohaterki, które nie ukażą się w książce. Chociaż te krótkie opowieści były już publikowane na blogu „Czekoladki z pieprzem” lub starej stronie pod pseudonimem, to teraz je prezentuję tutaj, przy okazji nieco odświeżone.

 

Fragment 1.

Zbyszek wychylił się zza oparcia, podążając za moim wzrokiem. Podeszła do nas wysoka, zgrabna dziewczyna z mocnym makijażem. Miała na sobie krótką spódniczkę, która niewiele zakrywała i która na chwilę poprawiła mi humor.

– Przecież mówiłem, że…

Położyła mu palec na ustach.

– Ale ja nie mam nic do picia – obrysowała paznokciem jego wargi. – Oferuję specjalność zakładu – wyszeptała.

Czytaj dalej —>

Twarożek

Od rana w radio przypominają, że dziś jest wyjątkowe święto 😉 – Dzień kota. Trzeba więc odpowiednio je uczcić święto naszych futrzaków.

 

Mruczące, czarne myśli: Twarożek

– Mrau! – Wyciągnięte, czarne łapki wsparły się na udzie właściciela. – Mrau, mrau, mrau.

– No co tam, kiciaku? – Pogłaskał go po łebku, odrywając rękę od kanaki.

Co masz? Daj trochę. Pachnie  smacznym jedzonkiem. Daj trochę, podziel się z mniejszym. Spójrz, jak ładnie proszę. Jak myślisz, po co tak rozszerzam oczy… Daj jeść!

Czytaj dalej —>

Krwawe Walentynki

W ostatnich latach obserwuję nasilenie negatywnego nastawienia do Dnia Świętego Walentego, zwanego powszechnie „dniem zakochanych”. Najbardziej zagorzali antagoniści argumentują, że polskie – słowiańskie święto zakochanych przypada w Noc Kupały. Może i tak… szkoda tylko, że w czerwcu, w noc letniego przesilenia zapominają o tym święcie i nie agitują do jego celebracji równie zajadle, jak w lutym do ignorowania Walentynek.

Tym czasem Jason świętuje… na swój sposób 😉 (Tylko dla dorosłych!)

 

Krwawe Walentynki

– Co oglądasz? – spytał Marek, wchodząc do salonu.

– Szukam odpowiedzi.

Chwilę przyglądał się akcji na ekranie.

– W serialu?

– To „Zabójcze umysły” – wyjaśniła, ale widząc jego zdziwienie, dodała: – O seryjnych mordercach i profilerach.

– Aha… Mam się bać? – zażartował.

– Nie, skąd – Ewa odpowiedziała automatycznie.

Spojrzała z powrotem na ekran i poczuła, jak Jason uśmiecha się jej ustami.

Czytaj dalej —>

Wspomnienie

Karnawał w pełni, a ja mam dość przebieranek. Więc choć bal jeszcze trwa, postanowiłam zdjąć maskę. I oto Iwona Wilk zamienia się w Ewę. Tak, to ja, Ewa Dudziec, jestem autorką wszystkich tekstów publikowanych w „Czekoladkach z pieprzem” pod pseudonimem Iwona Wilk. Od dziś staję bez przebrania przed czytelnikami i recenzentami.

I już wczoraj opublikowałam nowy tekst, ale tym razem pod prawdziwym nazwiskiem.

 

Wspomnienie

Wściekła wracała do domu. Złość jeszcze potęgowała się faktem, że dziś zapomniała zabrać słuchawek i nie mogła słuchać muzyki. Przynajmniej koleżanka pomogła wymyślić wymówkę, by wyjść wcześniej z pracy i nie oglądać szefa przez najbliższych kilka dni. Czasami doprowadzał ją do szewskiej pasji.

Czytaj dalej —>

Myszka

Wszyscy dziś straszą „trzynastką” i czarnymi kotami. Ja się boję, bo z jednym mieszkam. I dziś zdradził mi trochę swoich przemyśleń.

 

Mruczące, czarne myśli: Myszka

– Mrrrauuu.

– O, cześć myszko. – Kobieta wyciągnęła rękę do kotki, która właśnie podeszła do jej biurka.

– Mrau. – Zawsze lubiła drapanie za uchem. – Nie jestem żadną myszką, tylko kotem. – Wskoczyła na kolana właścicielki i wystawiła grzbiet do głaskania. – O, tak, jak miło. No, drugą ręką też, tu pod brodą. Widzisz, jaka jestem milutka, chyba lepiej mnie głaskać, niż te czarne kwadraciki. Mrrr…

Czytaj dalej —>

 

Lśniąca zbroja

„Kto mieczem wojuje, od miecza zginie”  – może to dziwnie zabrzmi, ale nadal trzeba pamiętać o tej sentencji. Chociaż może w czasach wszędobylskich portali społecznościowych i panoszącego się tam hejterstwa, miecz należy zamienić na pióro, klawiaturę bądź słowa.

Jednak wracając do „średniowiecznych” klimatów fantasy, dziś dorzucam wiersz pt. „Lśniąca zbroja” ze specjalną dedykacją dla Mściwej, który napisałam do opowiadania „Sowi Naszyjnik” autorstwa Dominika Otrębskiego.

Czytaj dalej —>