Świąteczny bankiet (cz. 2.)

– Zawsze mówisz do brata po ksywce? – spytała, gdy jedli smażony ser, popijając winem.

– Tylko na wyjazdach, tak jak wszyscy.

– Ale ty nie masz.

– Bo nie jestem zarejestrowany na forum.

– Żartujesz?

– Nie. Widziałaś kiedyś moje posty?

Caroline zastanowiła się chwilę i uświadomiła sobie, że wszystkie organizacyjne sprawy przekazywał Blade. Czasami wspominał, że brat coś załatwił, ale teraz nawet nie przypominała sobie, żeby w postach wymieniał imię Erica.

– Nie dość, że szef wszystkich szefów, to jeszcze szara eminencja.

– Podsuwasz ciekawe pomysły na moją ksywkę.

– Ile masz lat i gdzie się tego wszystkiego nauczyłeś?

– Dwadzieścia sześć. Trochę na studiach, reszta w praktyce.

– Co studiowałeś?

– Zarządzanie.

– Czyli dobrze wybrałam, jak naprawdę zechcę być gwiazdą.

– Jak Boski cię nie zostawi na lodzie, to masz szansę świecić bardzo jasno. A jeśli by cię zostawił, to zawsze możesz zgłosić się do mnie.

Czytaj dalej —>

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *