Święta, święta…

Ze wszystkich dni w okresie świąteczno-noworocznym, to ten dzień lubię najbardziej. To nic, że trzeba wcześnie zwlec się z łóżka, głowa jeszcze boli i czasami chce się spać…

Ale 13 godzin najlepszej muzyki świata jest warte wyrzeczeń i rok czekania…

Trójkowy TOP WSZECH CZASÓW

Ćwiczenie na temat tabu

Od jakiegoś czasu należę do grupy ero-pisania. Co tydzień w ramach ćwiczenia kreatywności jest zadanie do zrobienia, tym razem padło na tabu. Tekst miał być pisany automatycznie, miał uwolnić emocje… Myślałam, myślałam i wszyło mi coś takiego (zamieszczam tak, jak napisałam, bez redakcji, poprawek i korekty).

(…) Tak więc wrócę do swojej teorii z pierwszego komentarza pod ćwiczeniem, a nawet ją rozbuduję – jeśli jakiś temat jest uznany za tabu, to znaczy, że powinien przestać nim być. Powinny się nam zapalać w głowach lampki alarmowe: DLACZEGO?!!! (…)
Czytaj dalej —>

Literackie wakacje

Niedawno na spotkaniu wirtualnej kawiarenki prowadząca zrobiła ćwiczenie relaksacyjne, kazała nam wyobrazić sobie jezioro, powolne fale, szum wody, spokój… takie idealne miejsce do pisania…

Traf chciał, że spotkanie kawiarenki odbyło się rano, tuż przed moim wyjazdem na urlop, kiedy już jedną nogą siedziałam w samochodzie, w drodze na Pojezierze Suwalskie.

Przypadek…?

Wielka Ryba

Wciąż jestem w szoku po wydarzeniach z wczorajszego dnia.

Otóż trochę przypadkiem, dotarłam na warsztaty poetyckie białostockiego WOAKu pod hasłem: „SONET jako gatunek literacki i jego językowo-wizualne konstrukcje” prowadzone przez znaną polską poetkę – Krystynę Konecką.

Po dość rozbudowanej części teoretycznej, gdzie pani Krystyna przypominała, czym jest sonet, nagle poinformowała słuchaczy, że teraz mają sami napisać wiersz.

Blady strach padł na połowę sali, gdyż niektórzy nie piszą praktycznie w ogóle wierszy rymowanych (np: ja), a co dopiero sonetów o skomplikowanej konstrukcji . Byli też i tacy, którzy poezją na co dzień się nie zajmują, poza jej czytaniem. Na pociechę pani Konecka miała już przygotowany pierwszy wers, do którego trzeba było dopisać jeszcze trzynaście.

I jak to bywa, każdemu wyszło coś innego, a co najważniejsze – coś wyszło. I kiedy już wszyscy odetchnęli z ulgą, że dali radę, organizatorzy poprosili o oddanie tekstów, bo zamierzają wydać antologię, upamiętniająca nasze spotkanie. Po zebranych przeszedł zimny dreszcz, jednak pani Krystyna okazała niezwykłe wsparcie dla początkujących twórców sonetów. Pomagała liczyć sylaby, sprawdzała rymy,  redagowała.

I takim oto cudem napisałam pierwszy w życiu sonet pod tytułem „Wielka Ryba”.

Czytaj dalej —>

Warsztaty odbyły się we wsi Sokole koło Michałowa. Po drodze z przystanku mijaliśmy 250-letni dąb, który został posadzony podczas zakładania wsi.

„Skradzione Dusze”

Już kilka tygodni temu przeczytałam kolejną część cyklu „Miecz Prawdy”, ale dopiero wczoraj opisałam swoje wrażenia.

Po przeczytaniu mam mieszane uczucia. W ankiecie oceniłam całkiem wysoko, ale nie maks.

Pierwsze wrażenia – duuuży, wręcz gigantyczny plus za prawo magii. (…)

Czytaj dalej —>

„Trzecie Królestwo”

Dziś mamy polską premierę nowej książki Terrego Goodkinda „Skradzione Dusze”, która jest już czternastą częścią cyklu „Miecz Prawdy”. Z tej okazji upublicznię szerszemu gronu recenzję poprzedniej powieści – „Trzecie Królestwo”. Do tej pory moją ocenę mogli przeczytać głównie fani całego cyklu na forum mu poświęconym.
Dlaczego recenzja „Trzeciego Królestwa” sprzed roku? Bo „Skradzionych Dusz” jeszcze nie zdążyłam przeczytać. Kiedy to zrobię, to z pewnością podzielę się swoją opinią, zarówno na forum fanów „Miecza Prawdy”, jak i tutaj.

 

Trzecie Królestwo…
Jak to bywa z Goodkindem, książkę czyta się jak zwykle niemal jednym tchem, pomimo zmęczenia i bolących oczu.
Niestety plusów z powieści na powieść jest coraz mniej. Więc zacznę od tych złych wiadomości.
Jedna z pierwszych myśli jaka się pojawiła pod koniec książki to: Terry to świnia!

Czytaj dalej —>

 

20. rocznica

Bo pisanie mam we krwi…

Ale o tym dowiedziałam się stosunkowo niedawno 🙂 czyli 20 lat temu. Wtedy to skleciłam swój pierwszy wiersz, a kiedy w ciągu kilku następnych dni powstały kolejne wierszydła-straszydła, zaznaczyłam datę 15-I-1995 roku w kalendarzu „na czerwono”.

Nigdy nie byłam cudownym dzieckiem, które od samego początku wiedziało, że zostanie pisarzem. W szkole tego nie uczyli. I dopiero jako nastolatka w VI LO spotkałam wspaniałą polonistkę, która rozbudziła nowe zainteresowania.

Tak więc z tej okazji zamieszczam najnowszy wiersz pt. „Porcelanowy Jubileusz”.

Czytaj dalej —>

Sztuka walki

Z doświadczonymi czarodziejami lepiej nie zadzierać, o czym przekonali się bandyci już w VI rozdziale powieści.

Rozdział VI

Czarne uszka podniosły się nasłuchując uważnie. Czujne złoto-zielone oczy zaczęły obserwować okolicę. Kocie źrenice przybrały kształt cienkich prążków. (…)

Czytaj dalej —>

Trudne początki

Dostałam propozycję wzięcia udziału w kursie kreatywnego pisania, z gatunku „nie do odrzucenia”. Jednak zanim podjęłam decyzję, postanowiłam się sprawdzić u krytyka literackiego. W związku z tym musiałam pierwszy raz w życiu napisać streszczenie książki… jakiejkolwiek.

Po krótki zastanowieniu się (nie miałam wiele czasu na przyjęcie oferty) wybrałam „Czarodziejów Sieci”. Na szczęście nie musiałam długo czekać na odpowiedź – pozytywną. Oczywiście było parę uwag, sporo technicznych dotyczących, jak prawidłowo pisać streszczenia, ale… 😀 na końcu była informacja, że jak się zdecyduje na publikację, to śmiało mogę się do tego krytyka zgłosić.

W zakładce „Powieści” zamieszczam to, co wysłałam do oceny.

Czytaj dalej —>

Dwa światy

Uchylam kolejnego rąbka tajemnicy, czyli pierwszej powieści nad którą pracuję. Tym razem fragmenty rozdziału XII. Ciekawe, na ilu się skończy…

(…) Świadomość, że mógłby w końcu znaleźć dziewczynę z jego snów, rozbudzała wszystkie zmysły. Długo po przyjściu do domu rozpamiętywał każdą chwilę z Itą w magicznym świecie. Marzył, że w tym będzie taka sama i tak samo będzie go lubiła (…)

Czytaj dalej —>