Wizaż śmierci – fragment roz. I

Redakcja już coraz bliżej końca, więc po trochu upubliczniam fragmenty powieści.  Dziś zapraszam do lektury podrozdziału, który następuje zaraz po prologu.
W sekrecie powiem Wam, że to pierwsza scena, od której zaczęło się pisanie całej reszty.

Zbiórka funduszy na wydanie książki. Wesprzyj – udostępnij.

 

Fragment roz. I

– FBI! Otwierać!!! – Beatrycze Konieczna usłyszała natarczywe pukanie.

– Tak, i co jeszcze? – mruknęła do siebie podnosząc się z krzesła i odkładając sztylet na stół.

W ostatniej chwili przykryła go ściereczką do wycierania stalowego pyłu z polerowania. Nie zdążyła złapać papieru ściernego i zwitek stoczył się na podłogę.

– Otwierać, policja! – Walenie nie ustawało.

Czytaj dalej —>

Imieniny

Chociaż kilkoma słowami postanowiłam uczcić imieniny jednego z moich głównych bohaterów – Dezyderiusza – pierwszoplanowej postaci „Czarodziejów Sieci”.

Lubię nietypowe imiona, lecz nie przywiązuję wagi do ich pochodzenia czy znaczenia. W tym przypadku jest inaczej, choć niezamierzenie. Dezyderiusza wydłubałam lata temu z kalendarza, a dopiero później sprawdziłam jego genezę. Pasowała idealnie.

Dezyderiusz – Imię pochodzenia łacińskiego, wywodzące się od słowa „desiderius”, czyli „pragnąć, tęsknić”, „upragniony”.

Wizaż śmierci – streszczenie

Na każdej książce jest krótki opis, zdradzający co nieco z fabuły. Dla mnie napisanie tych kilku zdań było jednym z trudniejszych zadań przygotowawczych do wydania powieści. Pierwsza wersja powstała ponad dwa lata temu, jeszcze w czasie kursu „Piszę, bo chcę” jako jedno z wielu ćwiczeń warsztatowych. Ostateczna – całkiem niedawno – która została umieszczona w opisie projektu crowdfounding’owego.

Wypada, żeby streszczenie znalazło się również na mojej stronie autorskiej.
Czytaj dalej —>

Społeczna zbiórka funduszy na wydanie

Przygotowania do zbiórki zajęły kilka długich tygodni. Najpierw przygotowanie opisu, kosztorysy, wymyślenie nagród (mam nadzieję, że będą zachęcające)… poprawki, poprawki i jeszcze raz poprawki…
Wczoraj, gdy już miało być wszystko zamknięte, coś stało się ze stroną „Wspólny projekt”, ale informatycy szybko zareagowali i znów działa.

I projekt wreszcie jest!
Można już czytać, oglądać i wspierać!

Zbiórka funduszy na wydanie „Wizażu śmierci”

 

Okładka „Wizażu śmierci”

Było kilka pomysłów, lepszych, gorszych… Parę opinii znajomych, a z w końcu, trochę przypadkiem, 😉 powstała finalna wersja. Dziś wreszcie mogę ją Wam pokazać.

Dziekuję wszystkim za pomoc oraz możliwość wykorzystania zdjęć .

Projekt: Ewa i Marcin Dudziec
Foto: Adam Nudrzewski
Modelka: Sylwia Idźkowska
Make-up: Ewa Dudziec

Wciąż płynę

Jakiś czas temu odkopałam tomik poezji, który skleciłam w liceum. W czasach chodzenia na wieczorki poetyckie i pchania się na scenę, z wielką dumą, że coś mogę przeczytać przed publicznością.

Teraz , jak bumerang, powraca myśl, żeby go wydać… Tak bardziej profesjonalnie, z numerem ISBN, z redakcją, korektą, dopracowaną okładką…

Niektóre wiersze wciąż się nadają do publikacji… Jak na przykład ten – „Wciąż płynę”, który odświeżyłam podczas słuchania „Polskiego Topu Wszech Czasów”. Na 64. miejscu w radio pojawił się KAT. I znów coś mną trzepnęło…

Czytaj dalej —>

Wizaż śmierci – Prolog

Wydanie coraz bliżej. Prace redakcyjne na półmetku, a może dalej. Czas rozpocząć kuszenie czytelników. 😉
Zapraszam do zapoznania się z prologiem „Wizażu śmierci”.

 

Prolog

Mężczyzna siedział w fotelu. Czekał w zaciemnionym salonie na dzwonek do drzwi. Zwykle to on przyjeżdżał do modelki, potem zawoził do fryzjera, manicurzystki, czy kosmetyczki, lecz tym razem dziewczyna musiała przyjechać sama. Chciał się przekonać, czy jest gotowa, by stać się prawdziwą gwiazdą. Jego gwiazdą.

Czytaj dalej —>

Spotkanie

Przedstawiam nowe opowiadanie, które jest efektem ćwiczeń Kawiarni Literackiej, ale także ostatecznie zamyka temat dawnego pseudonimu.

 

Spotkanie

         Gdy weszła do gabinetu, wszyscy już na nią czekali. Iwona nieruchoma w fotelu obserwowała tylko zachowanie pozostałych. Ita wygładzając fałdy długiej sukni, co kilkanaście sekund zmieniała jej kolor, a znudzony Jason czubkiem wojskowego noża czyścił paznokcie.

         Ledwo przekroczyła próg, poczuła na sobie ciężkie spojrzenia zebranych. Niepewnie usiadła w ostatnim wolnym fotelu. Zastanawiała się, dlaczego były tylko cztery. Wydawało się jej, że terapeutka powinna dołączyć do rozmowy, a nie siedzieć z boku, przy swoim biurku. W ogóle była zdziwiona, że psycholożki nie było. Nigdy się nie spóźniała.

Czytaj dalej —>

Czarodzieje Sieci – fragment roz. XVIII

A to w ramach ćwiczeń warsztatowych, a to się jakaś scenka zaplącze i żyć nie daje, aż jej nie spisze… I tak  cichcem, trochę bez mego pozwolenia 😉 pisze się następna powieść.

 

Fragment rozdziału XVIII

Nie chciała otwierać oczu. Obudziła się bez bólu głowy, pierwszy raz od kilku tygodni. Rozkoszowała się tym uczuciem. Czuła się wreszcie wypoczęta i odprężona. I co najważniejsze nie pamiętała żadnego snu o czarodziejach. Przez chwilę zastanawiała się, czy może właśnie ostatnie wydarzenia były bardzo złożonym snem. Ona czarodziejką? To było tak nierealne, że aż uśmiechnęła się do siebie i wciąż z zamkniętymi oczami, przeciągnęła się mrucząc.

– Dzień dobry. – Podskoczyła na posłaniu, słysząc męski głos.

Czytaj dalej —>

Przedświąteczna depresja

W ostatni wtorek na blogu „Czekoladki z pieprzem” opublikowałam krótkie opowiadanie jeszcze na świątecznej „fali”. Przygotowania mogą czasem doprowadzić do ostateczności.

 

Przedświąteczna depresja

Tępo patrzyła się na krople deszczu spływające po niedawno umytych szybach.

Na cholerę było się męczyć? Bo przed Świętami wypada?… Żeby sąsiedzi nie gadali?… To teraz przynajmniej wszyscy mają tak samo upieprzone. Można było poczekać na lepszą pogodę… – Omal nie wylała na siebie gorącej herbaty, gdy zapiszczało powiadomienie o nowej wiadomości na poczcie.

Czytaj dalej —>